Heros

Heros

sobota, 14 października 2017

Psi spacer odcinek 6 - plac zabaw dla psów w Parku Tołpy (Wrocław)

Wracamy z cyklem "Psi spacer"! :) Dziś kilka słów o wybiegu dla psów w Parku Tołpy we Wrocławiu. Na wybiegu tym byliśmy już wiele razy, ale dopiero niedawno udało się zrobić kilka zdjęć. Zapraszam do czytania i oglądania :)





Wybieg został otwarty na początku maja. Ma 1500 metrów kwadratowych powierzchni. Otoczony jest Parkiem Stanisława Tołpy, znajdującym się w obrębie ulic Nowowiejska, Bolesława Prusa i Edyty Stein. Park w zachodniej cześci przecięty jest ul. Kardynała Stefana Wyszyńskiego i to właśnie tu znajduje się plac zabaw dla psów. Do parku można dojechać np. tramwajami 1 i OL, a także autobusami N, A czy 128 - wysiadamy na przystanku Wyszyńskiego.








Na plac dla psów można wejść dwiema podwójnymi bramkami. Zapewnia to bezpieczeństwo, bo przy wchodzeniu czy wychodzeniu z psem nie ma zagrożenia, że inne psy wybiegną poza obszar parku. Plac otoczony jest solidnym półtorametrowym ogrodzeniem. Na jego terenie znajdują się przeszkody takie jak kładka, slalom, hopki, duże drewniane belki, są także ławki i kosze na śmieci. Elementy wyposażenia nadają się zarówno dla małych, jak i dużych piesków. Wybieg ma też swój regulamin, a to wcale nie taka oczywista sprawa, nie w każdym tego typu obiekcie się znajduje. Większość terenu wysypana jest piaskiem, a cześć pokrywa trawa i drzewa. Na wybiegu można trenować z psem na przeszkodach, ale jest też wystarczająco dużo miejsca do zabawy i swobodnego biegania. Ten wybieg to bardzo udany i przemyślany obiekt.

EDIT (16.10.2017): Pufostado zwraca uwagę, że poziome kłody dla niektórych piesków moga być za śliskie i powodować niebezpieczne upadki. Dajemy minus i ocenę o jeden niższą :(





Na wybiegu można spotkać psy wraz z ich opiekunami właściwie o każdej porze dnia i nocy. Często bywamy z Herosem w Parku Tołpy i tylko sporadycznie zastajemy wybieg pusty. Zawsze korzystamy z takich okazji i praktycznie tylko wtedy wchodzimy na plac ;) Wybieg mógłby być trochę większy, a frekwencja mniejsza, ale i tak bardzo go lubimy. Moja ocena to 8/10. Polecam!

sobota, 7 października 2017

Psi nos w akcji, czyli recenzja maty węchowej Masterdog

Zmysł węchu jest bardzo ważny dla każdego psa i to właśnie zapachy dostarczają mu najwięcej informacji o otoczeniu. Węszenie to czynność, którą psy uwielbiają, ale która wymaga dużej koncentracji i skupienia. Praca węchowa zapewnia stymulację intelektualną i pozwala na rozładowanie nadmiaru energii, bo jest to zajęcie bardzo męczące. Jest to jednak pozytywne zmęczenie, psy które używają swojego nosa czują się spełnione i często stają się pewniejsze siebie. Dzięki temu coraz większą popularność zyskują zabawki węchowe i dyscyplina kynologiczna jaką jest nosework. Najbardziej popularną zabawką aktywująca psi nos jest mata węchowa.


Mata węchowa to zabawka idealna niemal dla każdego psa, bez względu na rasę czy wiek. Składa się z podstawy, którą może być np. gumowa ażurowa wycieraczka i pasków materiału, najcześciej polaru. O tym jak zrobić własną matę węchową przeczytacie np. TU. A Ci, którym brakuje czasu (zrobienie maty może zając nawet kilka godzin), chęci, zdolności lub po prostu nie mają pod ręką odpowiednich matariałów mogą skorzystać z coraz szerszej oferty sklepów internetowych. Ja kilka miesięcy temu postanowiłam zamówić matę w sklepie MASTERDOG


Nasza mata ma wymiar 30x40 cm i jest koloru zielono-pomarańczowego. Wykonana jest solidnie i estetycznie. Kosztowała około 40 zł. Heros używa jej prawie codziennie od kilku miesięcy. Na macie podaję poranne lub wieczorne posiłki, szczególnie w mniej aktywne dni, w czasie których Heros więcej czasu spędza w domu i potrzebuje zajęcia. Śladów użytkowania brak. Myślę, że wiele zależy od sposobu zabawy naszego psa i rodzaju użytych przysmaków. My używamy przeważnie suchej karmy, która nie brudzi, nie kruszy się, ani nie jest specjalnie tłusta. Ponadto od razu po skończonej zabawie (czyli kiedy Heros wyje już wszystko) zabieram matę żeby nie została pogryziona. Wiem, że niektórzy używają mat jako zajęcie dla psiaków, które zostają same w domu, ale u nas nie wchodzi to w grę, bo Heros uwielbia wszystko gryźć i rozszarpywać ;) Zreszta i tak jest zamykany w swojej klatce. Mata dwa razy wylądowała w pralce (w 30 stopniach) żeby ją odświeżyć i pranie nie zrobiło na niej żadnego wrażenia. Po solidnym wirowaniu była niemal sucha i gotowa do użycia. Myślę, że posłuży nam jeszcze bardzo długo. Minusów zabawki nie widzę, ale przy okazji kolejnych zakupów będę celować w matę w większym rozmiarze, żeby zabawa trwała jeszcze dłużej.


Heros na macie dostaje zwykle całą porcję karmy przeznaczoną na jeden posiłek. Rozsypuję jedzenie na macie, a częśc granulek upycham palcami pomiędzy skrawkami polaru i w oczkach podstawy maty. Jak widać na poniższych filmikach na początku Heros wyjada granulki, które leżą na wierzchu, co nie wymaga większego wysiłku. Póżniej coraz trudniej je wydobyć i pojawia się głośne węszenie i wyszukiwanie nosem wśród pasków polaru. Czasem pomaga sobie też zębami. Cała zabawa trwa od kilku do kilkunastu minut w zależności od tego jak głęboko jest ukryta karma lub przysmaki :)

video

video

Używacie mat węchowych? Jeśli nie, to polecamy! A może macie propozycje innych podobnych zabawek? Chętnie byśmy spróbowali czegoś nowego! :) 

sobota, 30 września 2017

Co nowego w psiej szafie? :)

Czas na podsumowanie zdobyczy z ostatnich kilku miesięcy. Jak zwykle trochę się tego nazbierało. :)


1. Zestaw podróżny dla psa Trixie. Do kupienia np. TU. Składa się z pojemnika na karmę o pojemności 2 l i dwóch misek o pojemności 0,75 l. Dodatkowo ma uchwyt do przenoszenia. Bardzo wygodny na krótsze (lub dłuższe w przypadku małego psa) wyjazdy. 

2. Puszka na karmę ze sklepu Biedronka. My przechowujemy w niej smakołyki. 

3. Miska spowalniająca jedzenie z Aliexpress. Link do aukcji TU

4. Zabawka Aqua Football, którą dostaliśmy gratis przy zamówieniu w Zooplusie. Pływa, jest dobrze widoczna i fajnie sprawdza się latem w czasie wypadów nad wodę :) Można ją kupić TU

5. Szarpaki z owcy na amortyzatorze Sirius w rozmiarze S/M. Do kupienia TU

6. Wkręt do palikowania psa z Biedronki.

7. Linka Biothane marki Heim w jaskrawożółtym kolorze, o długości 5 m. Do kupienia TU. Wygodna, dobrze widoczna i łatwa w czyszczeniu.

8. Szelki bezuciskowe Truelove w rozmiarze XL. Do kupienia na Aliexpress KLIK

9. Tęczowa smycz o długości 120 cm, w rozmiarze M. Miękka i wygodna, ale musiałam wymienić karabinek, bo był mały i wyglądał na delikatny. Aukcja TU. Do kompletu fioletowe etui na woreczki KLIK.

10. Komplet Mundo Galgo - szelki antyucieczkowe, smycz i pas samochodowy. Recenzja do przeczytania TU.


11. Preparat do pielęgnacji zębów Fortan KLIK. Zęby myjemy raz w tygodniu. Myślę, że wkrótce napiszę o rezultatach. 

12. Pasta do mycia zębów Beaphar KLIK i szczoteczka. Kupiliśmy w zestawie, ale widzę że teraz w Zooplusie dostępna jest tylko pasta. 

13. BioSafe antybakteryjna zapachowa zabawka w kształcie jabłka z TK Maxx. Do kupienia też w niektórych internetowych sklepach zoologicznych. 

14. GiGwi Dinoball, czyli wszechstronny dinozaur z TK Maxx :D 

15. Krople odstraszające pasożyty, o których pisałam TU

16. Upolowana na wystawie wymienna rączka do piłek z amortyzatorem ZAYMA Craft. Razem z piłką Chuckit! Recycled Remmy tworzą fajny szarpak ;) Do kupienia TU


17. Klatka transportowa Double Door w rozmiarze XL KLIK.

18. Poduszka dla psa Cozy Mocca KLIK. Gruba, miękka, ze zdejmowanym pokrowcem. Heros jest zadowolony ;) 

Jak Wam się podobają nasze zakupy? A może macie jakieś pytania? :) 

czwartek, 28 września 2017

Naturalne sposoby na kleszcze i inne pasożyty - nasze doświadczenia

Myślę, że czytelników naszego bloga nie trzeba przekonywać co do słuszności ochrony przeciwko pasożytom zewnętrznym takim jak kleszcze, pchły czy komary ;) Szczególnie groźne są kleszcze, które przenoszą potencjalnie śmiertelną dla psów chorobę - babeszjozę. Sposobów walki z pasożytami jest mnóstwo np. kropelki na kark, szampony, spraye, obroże czy tabletki. Ich działanie jest zależne od konkretnego preparatu, od miejsca zamieszkania, a co za tym idzie rodzaju oraz ilości występujących tam pasożytów i od właściwości osobniczych danego psa ;) Niektóre psy (jak i ludzie!) są bardziej podatne na ataki kleszczy i komarów, a inne mniej. Heros nigdy nie miał problemów z kleszczami. Właściwie w ogóle ich nie łapał, a pierwszego kleszcza znalazłam na nim dopiero kilka miesięcy temu, czyli po skończeniu 2,5 roku! Z tego powodu stosowaliśmy zwykle najtańsze dostępne krople na kark np. HappsEktoparSabunol. Po co przepłacać skoro coś działa, prawda? :) Jednak wymienione preparaty, a także wszelkie spraye, obroże, a tym bardziej tabletki typu BravectoNexGard czy Simparica nie są obojętne dla zdrowia psa. Jest to w zasadzie temat na osobny wpis, wspomnę tylko, że nie zdecydowałabym się na podawanie mojemu psu takich tabletek, obroży nie lubię, a wszelkie spraye i szampony działają zwykle krótkotrwale. Pozostają więc nasze ulubione kropelki. Kilka miesięcy temu w trosce o zdrowie Herosa zdecydowałam się, żeby spróbować preparatów naturalnych.

Do naturalnych preparatów odstraszających kleszcze i pchły oraz łagodzących objawy ukąszeń i alergii należą: olej kokosowy, drożdże piwne, czosnek, czystek, wrotycz pospolity, ziemia okrzemkowa, ocet jabłkowy i spirytusowy, olejek z czarnuszki siewnej, olejki takie jak goździkowy, cytronelowy, z drzewa herbacianego, z trawy cytrynowej, z mięty pieprzowej, paczulowy, eukaliptusowy, ze słodkich migdałów, lawendowy, z miodli indyjskiej, a także niektóre zioła np. tymianek, rozmaryn, szałwia, melisa, mięta, kocimiętka. Do naturalnych metod walki z kleszczami zaliczyć można też zawieszki emitujące ultradźwięki.

Trzeba pamiętać, że nawet naturalne środki mogą być szkodliwe np. czosnek w zbyt dużej ilości jest dla psów toksyczny, a niektóre olejki eteryczne stosowane bezpośrednio na skórę mogą wywoływać podrażnienia i alergie. Przed zastosowaniem na własną rękę jakiejkolwiek substancji trzeba poczytać "co i jak", a najlepiej skonsultować się ze swoim lekarzem weterynarii ;) Można też skorzystać z gotowych preparatów,

Heros wypróbował do tej pory trzy takie gotowe preparaty z naturalnymi olejkami, a oprócz tego regularnie podaję mu czystek i olej kokosowy.




Francodex krople i lotion z wyciągiem z miodli indyjskiej 

Są to środki na bazie wyciągu z miodli indyjskiej o właściwościach odstraszających kleszcze, pchły i komary. Producent deklaruje, że skład produktu stanowią w aż 95% surowce naturalne pochodzące z rolnictwa ekologicznego. Francodex nie zawiera parabenów i środków owadobójczych, jest nietoksyczny dla zwierząt. Krople występują w trzech wariantach - dla psów małych, średnich i dużych. Zawartość jednej ampułki rozprowadza się wzdłuż kręgosłupa (bez wcieranie), co ma zapewnić okres ochrony do 4 tygodni. Cena preparatu jest bardzo atrakcyjna - przykładowo jedno opakowanie kropli dla średnich psów zawierające 3 ampułki można kupić już za około 10 zł! Natomiast lotion można stosować doraźnie, spryskując psa według potrzeb, aż do momentu pozbycia się pasożytów lub profilaktycznie raz w tygodniu. Opakowanie 250 ml kosztuje około 20 zł i starcza na dość długo. A jak jest w praktyce? Niestety w trakcie stosowania kropli Francodex Heros "złapał" kilka pierwszych w swoim życiu kleszczy :( Stosowanie preparatu zbiegło się w czasie z okresem ich wzmożonego występowania i na takie okoliczności może okazać się za słaby. Jednak wynik kilka kleszczy (z tego co pamiętam było ich maksymalnie 5 w przeciągu kilku tyodni) i tak jest całkiem dobry. Po pojawieunie się pasażerów na gapę zaczęłam stosować dodatkowo lotion Francodex, spryskując Herosa 1-3 razy w tygodniu, w szczególności przed wyjściami do lasu. Połączenie krople + lotion zdało egzamin! Zero kleszczy, a oprócz tego komary i wszelkie muszki omijały Herosa. Dodatkowo praparat zastosowałam kilka razy na sobie, też zadziałał :) Lotion ma łagodny, dość przyjemny zapach. 

Krople cdVet Abwehr Konzentrat

Skład tego praparatu to olej z jojoby, olej z australijskiego drzewa herbacianego, olej z lawendy oraz garanium. Ma działanie odstraszające kleszcze, pchły, roztocze i wszy. Buteleczka o pojemności 10 ml kosztuje około 65 zł i powinna wystarczyć na kilka miesięcy. Środek stosuje się codziennie przez okres 3 tygodniu, wcierając 1 kroplę w małżowiny uszu lub w skórę pomiędzy łopatkami oraz u nasady ogona. Następnie stosujemy dawki przypominające 1-2 razy w tygodniu. Krople mają dość intensywny zapach, który niektórym psom może przeszkadzać, wtedy lepiej stosować je na grzbiecie. Wynik stosowania kropelek - zero kleszczy! Niestety pojawiła się u Herosa mała inwazja pcheł :( Szybko się ich pozbyliśmy poprzez kąpiele w szamponie z dodatkiem kilku kropli preparatu (w takiej sytuacji świetnie sprawdzi się także olejek z drzewa herbacianego). Dodatkowo zwiększyłam częstotliwość dawek przypominających do 2-3 tygodniowo, dzięki temu sytuacja się już nie powtórzyła. 

Naturalne krople handmade z Facebooka ;) 

Na stronę Naturalny olejek w sprayu trafiłam przypadkiem i postanowiłam przetestować krople skuszona pozytywnymi opiniami i niską ceną (12 zł za 10 ml). Jest to naturalna mieszanka olejków eterycznych na bazie olejku jojoba lub olejku ze słodkich migdałów. Takie lub podobne krople możemy oczywiście przygotować sobie sami, korzystając z wielu dostępnych w internecie przepisów, ale niektórzy wolą gotowce, prawda? ;) Stosowanie jest analogiczne do olejku cdVet. Kropelki pachną cytrynowo, bardzo przyjemnie i delikatnie. Używamy ich dopiero od niedawna, ale do tej pory nie pojawili się na Herosie żadni tymczasowi mieszkańcy ;) 

Czystek (Cistus creticus)

Czystek podnosi naturalną barierę ochronną organzimu m.in. poprzez zmianę zapachu ciała, który staje się dla nieprzyjemny dla kleszczy czy pcheł (ale dopiero po kilku miesiącach regularnego podawania). Wzmacnia układ immunologiczny, działa wspomagająco na pracę wątroby i trzustki. Czystek stosujemy od początku lata, czyli na tyle długo, że miał już szansę zacząć "działać" i wspomagać środki zewnętrzne. Heros dostaje codziennie jedną pełną łyżeczkę czystka do śniadania. Nie ma problemu z jego zjadaniem, zwłaszcza po polaniu olejem kokosowym. Kupuję zwykły, "ludzki" czystek w aptece. Dla wybrednych psów lepszy może okazać się drobno mielony czystek przeznaczony spacjalnie dla nich np. firmy Pokusa, o którym słyszałam same dobre opinie ;) Suplementację czystkiem uważam jedynie za dodatek i nie zdecydowowałabym się stosować go jako jedyną ochroną przeciwko kleszczom!

Olej kokosowy

Olej kokosowy ma wiele pozytywnych dla zdrowia (zarówno psiego jak i ludzkiego) właściwości. Można go stosować zewnętrznie w walce z kleszczami (o czym przeczytacie np. TU) lub wewnętrznie. O oleju kokosywm polecam poczytać też TU i TU. Heros od dwóch miesięcy dostaje codziennie jedną łyżeczkę oleju kokosowego do śniadania. 

Jak widać nie wszystkie naturalne preparaty odstraszające pasożyty są w 100% skuteczne (ale środki chemiczne przecież też nie!). W przypadku podatnego psa lub w czasie zwiększonego występowania małych krwiopijców może okazać się, że takie naturalne środki to za mało. Niektórzy radzą sobie w ten sposów, że stosują preparaty chemiczne przez część roku, a np. w zimie środki naturalne. Minusem takich środków może być też to, że trzeba stosować je zwykle częściej i bardziej systematycznie. Pamiętać także trzeba, że mają one działanie odstraszające pasożyty, ale ich nie zabijają! Trzeba więc koniecznie wyrobić sobie nawyk dokładnego sprawdzania po spacerze sierści naszego psiaka. Ja zamierzam pozostać przy naturalnych środkach, myślę że warto je testować, bo mamy wtedy pewność, że dbamy o zdrowie swojego pupila jak i o środowisko. Dodatkowo niektóre środki wypływają dobrze na stan skóry i sierści psa, a nawet na cały organizm! Co jeszcze? Kleszcze lubią się uodparniać na środki chemiczne, które dostają się do ich organizmów, a w przypadku substancji naturalanych mających działanie odstraszające proces ten nie występuje. To co, przekonani? A może już używacie jakichś domowych sposobów na kleszcze? Ahh i pamiętajcie, żeby środki ochronne stosować przez cały rok!

niedziela, 13 sierpnia 2017

Recenzja akcesoriów CRAZY DOG (szelki guard z rączką, smycz linowa i smycz przepinana taśmowa)

Nasza przygoda z firmą CRAZY DOG zaczęła się około pół roku temu. A właściwie to jeszcze wcześniej, bo mamy też tęczową obrożę, ale jest z drugiej ręki i nie biorę jej dzisiaj pod uwagę ;) Czas więc na recenzję szelek i smyczy. Początkowo planowałam podzielić ją na trzy części i poświęcić każdej rzeczy jeden wpis, jednak zdecydowałam się na zbiorczą opinię, bo nasze akcesoria były zamawiane w zbliżonym czasie i z przeznaczeniem do noszenia jako komplet. Zacznijmy od kilku słów o marce CRAZY DOG.


 "CRAZY DOG to rodzinna firma, która powstała z pasji do psów TTB.
Nasze akcesoria są regularnie sprawdzane przez wiele silnych, dużych psów i doskonale zapewniają im bezpieczeństwo podczas codziennych przygód, szkoleń i zawodów. Zdajemy sobie sprawę jak ważne jest by sprzęt sprawdził się w każdych warunkach.
Bezawaryjne, niezawodne, wytrzymałe, szyte z dokładnością co do milimetra. Piękne i praktyczne, niebanalne oraz wyjątkowe. Produkty jakie oferujemy to najwyższa jakość w najlepszej cenie."
Gdy zajrzymy na stronę internetową (KLIK!) lub fanpage CD na Facebook'u (KLIK!) możemy się przekonać, że firma rzeczywiście specjalizuje się w szyciu rzeczy dla psów w typie TTB, ale nie tylko! CD tworzy spersonalizowane akcesoria dla każdego psa. Fanką CD jest np. TAJGA i to głównie dzięki wpisom na jej blogu (zajrzyjcie TU, TU, TUTU i TU) i prywatnym rozmowom (dzięki!) zdecydowałam się złożyć zamówienie w CD. A można to zrobić na kilka sposobów: poprzez stronę internetową, przez wiadomość prywatną na Fb i przez e-mail. Firma szyje np. obroże zapinane na metalowe sprzączki, na zatrzaski plastikowe, szelki głównie typu guard, ale także "Y" i "step-in". Do wyboru mamy smycze linowe i taśmowe w wielu długościach, rodzajach i kolorach. Szelki i obroże mogą być bez podszycia, z podszyciem polarowym dostępnym w kilkunastu kolorach lub z podszyciem z oddychającej sportowej pianki (z tego co wiem dostępne są trzy kolory - czarny, różowy i seledynowy). Jest także możliwość wyhaftowania na akcesoriach imienia psa i/lub numeru telefonu czy nazwy hodowli. Właściwie firma słynie z tego, że podejmuje sie niemal każdego indywidaualnego projektu i spełnia wszelkie zachcianki klienta ;) Ja zdecydowałam się na zamówienie przez wiadomość na Fb. Po dwóch miesiącach oczekiwania trafiła do nas paczka z szelkami, smyczą linową i gratisową zabawką. Niestety okazało się, że w szelkach zapomniano o rączce, przednia obręcz jest za duża, a pasek mostkowy za krótki. Nie było problemu z odesłaniem szelek i poprawkami na koszt firmy, ale na przesyłkę musiałam czekać kolejny miesiąc od momentu nadania przeze mnie paczki zwrotnej. Uznałam jednak, że w firmie hand-made po prostu wpadki się mogą zdażyć i tyle. Dodatkowo zamówiłam wtedy smycz przepinaną.




Szelki guard z rączką
Nasze szelki wykonane są na zamówienie, pod wymiar. Przednia obręcz ma szerokość 4 cm i obszyta jest kodurą w kleksowe czaszki, obwód regulowany jest za pomocą metalowych regulatorów. Pozostałe paski maja szerokość 3 cm i wykonane są z czarnej taśmy. Tylna obręcz zapinana jest na metalową klamrę. Szelki w całości podszyte są miętowym polarem. Na pasku grzbietowym mają dwa solidne półkółka do przypięcia smyczy. Taka mieszana konstrukcja to pomysł CD, bo bałam się, że szelki będą zbyt ciężkie i masywne, jeśli w całości zostaną wykonane z pasków o szerokości 4 cm, co wiązałoby się z cięższymi okuciami. Szelki obecnie nie wydają mi się bardzo ciężkie (no chyba, że porównamy je ze zwykłymi taśmowymi szelkami z plastikowym zatrzaskiem), nie widzę też żeby w jakikolwiek sposób przeszkadzały Herosowi. Problem jest natomiast z szerokością przedniej obręczy - nie układa się za dobrze na wąskiej szyjce. Gdy jest mocno zmniejszona to całość szelek idzie do przodu i trochę wchodzą w pachy, a luźniejsza przednia obręcz odstaje. Szelki nie mają regulacji na pasku mostkowym (na moje życzenie), więc nie można go dopasować. Ale bez wględu na długość dołu szelki leżałyby lepiej, gdyby przód był węższy. Paski grzbietowy i mostkowy są sztywniejsze niż reszta szelek, dzięki czemu całość trzyma fason i zsuwanie się szelek do przodu oraz przekręcanie są ograniczone. Myślę, że dodatkowo podszycie polarowe stabilizuje szelki. Niestety nie zabezpieczają psa przed wywinięciem się i ucieczką, ale prawdopodobnie psów o innej budowie niż charcia problem ten nie będzie dotyczył ;) Co do polarowego podszycia - bałam się, że będzie się szybko brudzić, łapać sierść, chłonąć wodę co sprawi że szelki będą wiecznie brudne, mokre i ciężkie. Tu pozytywnie się dziwiłam - polar jest cienki, ale miły w dotyku, schnie w miarę szybko, brud po wyschnięciu przeważnie odpada, pozostawiając jedynie warstewkę, która sprawia że kolor jest po prostu mniej intensywny i jakby przykurzony. Muszę tu jednak dodać, że testy szelek jak i smyczy odbywały się w czasie kiedy pogoda prawie cały czas była ładna i nie były narażone np. na częste spacery w błocie. Jesienią prawdopodobnie będą wymagały częstszego czyszczenia. Szelki są łatwe w zakładaniu, wygodne i nie powodują otarć. Nadają się zarówno na spacery smyczowe jak i bieganie luzem. Rączka umiejscowiona na przedniej obręczy przydaje mi się np. na przejściach dla pieszych, w czasie wsiadania do tramwaju, czy w momentach kiedy Heros ma odpiętą smycz, a chcę go na chwilę przytrzymać czy nawet przejść z nim kawałek. Trzymanie w takich przypadkach ze szelki bez rączki jest niewygodne, bo trzeba sie schylać ;) W czasie swobodnego biegania przekładam rączkę przez kółeczko do smyczy, aby nie było możliwości zahaczenia o cokolwiek. Szelki były intensywnie testowane przez około 5-6 tygodni, w tym czasie chodziły z nami codziennie na krótsze i dłuższe spacery, odbyły też sporo podróży tramwajami i pociągami ;) Zostały 2-3 razy wyprane w pralce. Po praniu jedyne ślady użytkowania to sierść na podszyciu, którą usunąć najlepiej specjalnym wałkiem (my używamy silikonowego). Koszt takich szelek to około 65 zł.




Trzy pierwsze zdjęcia przedstawiają wyprane szelki, a ostatnie przed czyszczeniem. 

Smycz linowa 
Nasza smycz ma piękny morski kolor (w żadnym innym sklepie nie widziałam smyczy linowych w takim odcieniu), długość 120 cm i średnicę 12 mm. Przy rączce ma dodatkowe metalowe kółeczko do przypięcia np. etui na woreczki. Ma duży karabinek, jest stosunkowo masywna, a do jej wagi i "mocnego" wyglądu trzeba się przezwyczaić. Jest bardzo przyjemna w dotyku i nie "pali" rąk. Używam jej na spacerach z innymi psami lub np. w podróży, czyli wszędzie tam, gdzie potrzebna jest krótka, wygodna i niezawodna smycz. Pasuje nam nie tylko do szelek CD, ale też do innych, widocznych na zdjęciach. Niemal się nie brudzi i nie nosi śladów użytkowania, oprócz kilku drobnych zaciągnięć i wystających nitek, czego nawet nie udało mi się uchwycić na zdjęciach. Dobrze znosi pranie w pralce, ale dotychczas przeżyła tylko jedno, bo na więcej nie było potrzeby ;) Kosztowała 33 zł.




Smycz taśmowa regulowana 
Smycz ta ma szerokość 2,5 cm i długosć 300 cm. Regulowana jest w trzech miejscach. Miętowy kolor jest idealnie dopasowany do szlufek w szelkach. Wykonana jest z jednej warstwy taśmy. Smyczy ta zachwyciła mnie lekkością, miękkością i gładkością! Jest najlżejszą moją smyczą 3-metrową, a miałam już takich około trzech. Mimo jasnego koloru nie brudzi się zbyt szybko. Świeżo wyprana smycz ma po prostu intensywniejszy kolor, co widać szczególnie przy porównywaniu zdjęć przed praniem i po ;) Kosztowała 30 zł.




Smycz przed praniem, trzeba się bardzo przyjrzeć żeby zauważyc brud, ale widać różnicę w intensywności koloru. 

Plusy i minusy:
+ duża możliwość personalizacji i doboru odpowiadających nam parametrów
+ rewelacyjna jakość - rzeczy są porządnie uszyte, wszystkie szwy są równe, nic się nie pruje
+ żywe, nie blaknące kolory
+ taśmy z których sa wykonane szelki i smycz są miękkie, gładkie i bardzo przyjemne w dotyku
+ wygoda w użytkowaniu
+ łatwość w czyszczeniu i stosunkowo szybkie schnięcie
+ rączka ułatwia panowanie nad psem
+ zapięcie na metalową klamrę gwarantuje, że w tym miejsu (u nas jest to obręcz piersiowa) nic się nie rozepnie, ani nie poluzuje
+ karabinki w smyczach sa solidne i nie odpinają się same
+ miły kontakt z firmą, można liczyć na pomoc w doborze akcesoriów i cierpliwość
+ Heros w czarno-miętowym komplecie prezentuje się świetnie, bardzo mu on pasuje :)
- szelki nie do końca spełniają nasze oczekiwania, przekręcają się lekko i źle układają na charcim ciele, a także nie zabezpieczają odpowiednio przed wywinięciem się z nich
- obręcz barkowa lekko się rozregulowywuje
- okucia i klamra są stosunkowo ciężkie i nie wszystkim mogą odpowiadać
- czasami czas oczekiwania na odpowiedź na naszą wiadomość jest długi
- bardzo długi czas oczekiwania na przesyłkę

Uważam, że firma jest bezkonkurencyjna pod względem stosunku jakości do ceny. Wielkim plusem jest także podejmowanie się indywidualnych zamówień. Minusem jest kontakt i czas oczekiwania na przesyłkę, ale ponoć ma się to niedługo zmienić, ponieważ od niedawna zamówienia przyjmowane są tylko poprzez dostosowaną do tego stronę internetową, co ma przyśpieszyć cały proces. Na razie polecam firmę CD cierpliwym, którym zależy na trwałych rzeczach w dobrej cenie, a nie koniecznie na szybkiej realizacji. Ja dałam firmie jeszcze jedną szansę i właśnie czekamy na paczkę, może tym razem będzie szybciej. A co do naszych akcesoriów - smycze z nami zostają i myślę, że długo jeszcze posłużą, ale szelki szukają nowego domu - nie dlatego, że mam im coś do zarzucenia pod względem jakości, ale dlatego że sama źle dobrałam je do specyficznego Herosowego ciała :) A Wy macie lub zamierzacie mieć jakieś akcesoria od CRAZY DOG? :)

sobota, 5 sierpnia 2017

Recenzja przysmaków Simpsons

O suchej karmie Simpsons już było (KLIK), a teraz pora na przysmaki! Obecnie występują U Śledzi w sześciu rodzajach: przysmaki z dziczyzny, z kaczki, z jagnięciny, z ryby, z kurczaka i z kangura. Heros próbował pierwszych pięciu smaków, a kiedy przetestuje kangura to zaktualizuję recenzję ;)


"Nasze naturalne przysmaki z (...) to zdrowa przekąska dla psów w każdym wieku. Są monobiałkowe, więc odpowiednie również dla psów z alergią i wrażliwym przewodem pokarmowym, ponadto w 100% bezzbożowe. Suszenie w procesie produkcji umożliwia zachowanie wszystkich składników odżywczych. Doskonałe jako przekąska lub nagroda za dobre zachowanie – Twój pies się im nie oprze!"


SIMPSONS AIR DRIED SLICED VENISON – PRZYSMAKI DLA PSÓW Z DZICZYZNY

Skład:
Dziczyzna (70%), glicerol, bataty, ziemniaki, minerały, żurawina, jabłko
Składniki analityczne:
Białko 22.8%, tłuszcz 12.1%, błonnik 1.1%, popiół 2.7%, wilgotność 22.8%

SIMPSONS AIR DRIED SLICED DUCK – PRZYSMAKI DLA PSÓW Z KACZKI

Skład:
Kaczka (70%), glicerol, bataty, ziemniaki, minerały, żurawina, jabłko
Składniki analityczne:
Białko 21.4%, tłuszcz 13.7%, błonnik 1.5%, popiół 2.6%, wilgotność 19.3%


SIMPSONS AIR DRIED SLICED LAMB – PRZYSMAKI DLA PSÓW Z JAGNIĘCINY
Skład:
Jagnięcina (70%), glicerol, bataty, ziemniaki, minerały, żurawina, jabłko
Składniki analityczne:
Białko 19.2%, tłuszcz 15.4%, błonnik 1.6%, popiół 3.3%, wilgotność 21.7%


SIMPSONS AIR DRIED SLICED FISH – PRZYSMAKI DLA PSÓW Z RYBY

Skład:
Ryba (70%), glicerol, bataty, ziemniaki, minerały, żurawina, jabłko
Składniki analityczne:
Białko 23.5%, tłuszcz 11.8%, błonnik 0.9%, popiół 3.4%, wilgotność 19.1%


SIMPSONS AIR DRIED SLICED CHICKEN – PRZYSMAKI DLA PSÓW Z KURCZAKA

Skład:
Kurczak (70%), glicerol, bataty, ziemniaki, minerały, żurawina, jabłko
Składniki analityczne:
Białko 18.5%, tłuszcz 17.1%, błonnik 1.9%, popiół 2.2%, wilgotność 19.3%


SIMPSONS AIR DRIED SLICED KANGAROO – PRZYSMAKI DLA PSÓW Z KANGURA

Skład:
Kangur (70%), glicerol, bataty, ziemniaki, minerały, żurawina, jabłko
Składniki analityczne:
Białko 19.2%, tłuszcz 15.4%, błonnik 1.6%, popiół 3.3%, wilgotność 21.7%

Skład przysmaków jak widać jest bardzo podobny, różnią się tylko rodzajem użytego mięsa, którego jest aż 70%. Są zbliżone kształtem, ale poszczególne rodzaje mają inne kolory i zapachy. Moim zdaniem wszystkie pachną przyjemnie, najintensywniejszy i najbardziej apetyczny zapach mają smaczki rybne. Natomiast najbardziej intrygujące okazały się dla Herosa przysmaki z dziczyzną - dość długo je obwąchiwał, próbował po kawałeczku i dopiero wtedy stwiedził, że dobre! Okazało się, że to dla niego pewna nowość, mimo że wcześniej jadał już suchą karmę i gryzaki z dziczyzny. Wszystkie smaczki są spore, ale bardzo miękkie i łatwo je podzielić na mniejsze kawałki. Stanowią rewelacyjną przekąskę lub nagrodę treningową, której rzeczywiście żaden pies się nie oprze (a przynajmniej Hercio nie potrafi :P). Dodatkowym plusem są ładne, estetyczne opakowania z zamknięciem strunowym. Cena przysmaków to 10-11 zł za 100 g, moim zdaniem jest adekwatna, bo dostajemy pyszne i zdrowe jedzonko, które po podzieleniu na mniejsze kawałki starczy na dość długo. 

EDIT (20.09.2017): Przysmaki z kangura też się spodobały! Zdecydowanie wyróżniają się zapachem i (patrząc na reakcję Herosa) smakiem. Polecamy więc szczególnie dla wybrednych piesków ;)


Heros poleca i już nie może się doczekać skosztowania kangura! Zapraszamy na zakupy, smaczki kupicie TU, ale wcześniej standardowo zajrzyjcie TU ;)