Heros

Heros

środa, 17 sierpnia 2016

Recenzja kamizelki chłodzącej Hyperkewl

Dziś recenzja, na którą czekało od dłuższego czasu wielu z Was :) Mimo niezbyt upalnego lata udało nam się przetestować kamizelkę chłodzącą Hyperkewl. Ciekawi naszych wrażeń? No to zaczynamy!

Kamizelkę kupić można w sklepie ha3o.pl (KLIK!). Do wyboru mamy kolor niebieski i srebrny, w rozmiarach XS-XXL. Nasza kamizelka jest niebieska, w rozmiarze S. Wysyłka jest błyskawiczna, a kontakt ze sklepem szybki i miły. Nie ma także problemów ze zwrotami - nasza pierwsza kamizelka okazała się za duża, więc ją odesłałam i zamówiłam rozmiar mniejszą, a wszystko to przebiegło bardzo sprawnie.



Kamizelka wykonana jest z miękkiego, dość cienkiego i przyjemnego w dotyku materiału. Jest wygodna i dobrze układa się na ciele. Z przodu posiada zapięcie na rzep i dwie elastyczne wstawki, które ułatwiają dopasowanie, a pod brzuchem mamy pas zakończony zatrzaskiem, który zapina się z boku ciała. Pasek przy zatrzasku umożliwia regulację, niestety u nas bardzo łatwo się luzował, więc został przyszyty. Ubranko na Herosie może wydawać się za małe, jednak jak sama nazwa wskazuje - jest to kamizelka, więc nie musi sięgać ogona. Aby działać, powinna dobrze przylegać do ciała. Rozmiar większa była zdecydowanie za luźna i nie spełniałaby swojej funkcji. Takie są uroki charciego ciała, ciężko dobrze trafić z rozmiarem ;) 


Jak działa kamizelka? W skrócie, ubranko wykonane jest z materiału który potrafi absorbować i magazynować przez dłuższy czas wodę. Chłodzenie następuje w wyniku parowania. Aby kamizelka zaczęła działać należy ją namoczyć przez 1-2 minuty w chłodnej wodzie, odcisnąć i założyć. Należy pamiętać, aby kamizelki nie wyżymać, bo może to uszkodzić strukturę materiału. Po niedostatecznym odciśnięciu z ubranka może kapać woda. Przy zakupie dostajemy obszerną ulotkę z dokładnie wyjaśnioną zasadą działania i właściwościami materiału. 


Czy kamizelka spełnia swoją funkcję? Zdecydowanie tak! Najpierw testowana była w mieście, gdy temperatura przekraczała 30 stopni. Ubieraliśmy ją na około godzinne spacery w godzinach popołudniowych. Zauważyłam wyraźną różnicę w zachowaniu Herosa - jak na taki upał był ruchliwy, zadowolony, mało dyszał. Bez kamizelki nasze spacery na pewno trwałyby znacznie krócej, a Heros wracałby z nich z językiem wiszącym do ziemi ;) Kamizelka odwieszona po spacerze w domu (gdzie było tylko trochę chłodniej niż na dworze) pozostawała wilgotna aż do następnego dnia! 


Dalsze testy kamizelka przechodziła głównie w ogrodzie na wsi. Zakładana była zawsze gdy temperatura zbliżała się do 30 stopni. Umożliwiło to spędzanie Herosowi całego dnia na dworze - bawił się, biegał i wylegiwał w słońcu. Oczywiście miał dostęp do zacienionych miejsc i świeżej wody, ale w kamizelce nie odczuwał potrzeby ciągłego chowania się np. w chłodnym garażu ;) Niektórzy z Was mogą się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby pozwolić Herosowi schronić się w domu w trakcie upału? Odpowiedź brzmi NIE - gdy jestem na dworze Heros chce być razem ze mną i korzystać z wakacji, a nie siedzieć sam :) Natomiast z uwagi na mieszkające z nami dwa niewychodzące koty nie ma możliwości zostawiania otwartych drzwi do domu. 


W ciągu dnia kamizelka była moczona około 2-3 razy. Szybkość wysychania zależy od temperatury, obecności wiatru i aktywności psa. Myślę, że jedno namaczanie jest wystarczające, po prostu u nas kamizelka była moczona dodatkowo np. w trakcie zabaw wodą z węża ogrodowego ;) Nawet bez tego dodatkowego skrapiania pozostaje wilgotna przez kilka godzin, w pełnym słońcu nawet po 2-3 godzinach jest chłodna. Natomiast pozostawiona w cieniu schnie przez kilkanaście godzin. 

Ojojoj, coś mi tu kapie!

Największą wadą kamizelki jest dość delikatny materiał wierzchni. Już po pierwszym spacerze ubranko się pozaciągało, prawdopodobnie od szelek :( Na szczęście zaciągnięcia nie są bardzo widoczne. Natomiast obecnie w kamizelce mamy już kilka dziur (są zaszyte dobraną kolorystycznie nicią, więc na zdjęciach słabo je widać) powstałych w wyniku tarzania się i drapania. Niestety takie uszkodzenia są chyba nie do uniknięcia gdy pies spędza w kamizelce kilka godzin dziennie i robi co chce ;) Natomiast plusem jest fakt, że kamizelka nie łapie brudu, a kolor pozostaje ładny i nasycony. 

Plusy i minusy:
+ bardzo długi czas chłodzenia
+ wygoda i komfort noszenia
+ estetyczny wygląd 
+ nie łapie brudu
+ trwała, solidna i dobrze uszyta 
+ dwa kolory i kilka rozmiarów do wyboru + regulacja, więc każdy pies znajdzie coś dla siebie ;) 
- delikatny materiał wierzchni 
- wysoka cena (moim zdaniem jedna warto tyle zapłacić)




Efekt działania kamizelki zależy od pogody i konkretnego psa, myślę jednak że każdy będzie zadowolony z zakupu. Do tej pory czytałam same pozytywne recenzje kamizelki. Od nas także otrzymuje wielkiego plusa. Polecam! A jeśli ktoś z Was jeszcze się waha, zajrzyjcie TU i TU :) 

piątek, 5 sierpnia 2016

Recenzja zabawki Chuckit! Floppy Tug

Dziś recenzja jednej z naszych najnowszych zabawek. Mowa o Chuckit! Floppy Tug, którą pokazywałam Wam już TU. Używamy jej od ponad miesiąca, więc mogę napisać o zabawce kilka słów ;)


Chuckit! Floppy Tug występuje w dwóch rozmiarach: S o długości od 21 do 55 cm po rozciągnięciu i rozmiar L o długości od 30 do 90 cm. Mniejsza zabawka waży około 440 g, a większa prawie 900 g. Obie występują w kolorach niebieskim i zielonym. Można je kupić np. TUTUTU lub TU. Koszt zabawki to około 55 zł w przypadku rozmiaru mniejszego i około 100 zł za rozmiar większy. My mamy zielony Floppy Tug w rozmiarze L. 


Floppy Tug to zabawka przeznaczona do przeciągania z psem. Wykonana jest z mocnej i sprężystej gumy. Ma kształt sprężyny, jest elastyczna i rozciągliwa, łatwo wraca do swojego pierwotnego kształtu. Jest przez to oryginalna i inna niż wszystkie! 


Heros pokochał Floppy Tug od pierwszego spojrzenia. Jest to obecnie jego największa i najcięższa zabawka. Lubi ją gryźć, aportować no i przeciągać się! Co do obgryzania - staram się nie zostawiać Herosa z zabawką sam na sam, bo mimo swojej wytrzymałości mogłaby zostać przegryziona. Do przeciągania jest genialna - jest odpowiednio długa po rozciągnięciu, a dzięki sprężystości amortyzuje szarpnięcia. Natomiast co do aportowania - dla mnie minusem jest waga, nie jestem w stanie zabawki wyrzucić na dużą odległość. Za to Heros świetnie sobie radzi z jej noszeniem, mimo wagi i wielkości nie zdarzyło się żeby np. zaplątała mu się pod nogami. Na pewno też noszenie Floppy Tug jest dla niego niezłym treningiem wymagającym siły i zaangażowania mięśni :D 


Plusy i minusy:
+ oryginalny kształt i wygląd
+ zabawka inna niż wszystkie, bardzo atrakcyjna dla psa
+ ładne i widoczne w trawie kolory 
+ trwałość 
+ wiele możliwości zabawy - sprawdza się we wspólnym aportowaniu i przeciąganiu, a także do samodzielnej zabawy dla psów które nie niszczą swoich rzeczy 
- wysoka cena 
- duża waga i rozmiar - utrudnia rzucanie i przenoszenie
- zabawka łatwo się brudzi, a ze względu na fakturę ciężko ją dobrze domyć
- zabawka ma dwa słabe punkty w postaci płaskich przewężeń, które są najbardziej podatne na uszkodzenia, u nas jest w tym miejscu kilka delikatnych pęknięć 


Muszę dodać, że zabawkę kupiłam używaną. Wcześniej bawił się nią inny, większy pies. Dotarła do nas już z kilkoma śladami po zębach. Możliwe, że posiadała też już niewielkie pęknięcia w miejscu przewężeń. Heros przez ostatni miesiąc bardzo intensywnie użytkował Floppy, a wciąż wygląda bardzo dobrze, trzeba się przyjrzeć z bliska aby dostrzec nieliczne ślady użytkowania. 


My używamy Floppy Tug do zabaw w ogrodzie i w domu. Ze względu na wielkość do tej pory nie zabierałam jej na żadne spacery. Na wszelkie wyjścia lepiej będzie nadawać się rozmiar S. Przy wyborze rozmiaru należy też kierować się preferencjami naszego psa - ja wiedziałam, że Heros będzie zachwycony takim dużym i ciężkim przedmiotem, ale dla innych piesków podobnej wielkości (Heros ma ok. 17 kg) zabawa może być niewygodna. Zdecydowanie polecam Floppy Tug

piątek, 29 lipca 2016

Harry

HARRY POTTER Lazarus. Ten pierwszy, wymarzony, najukochańszy, to od niego wszystko się zaczęło. Urodził się 4.07.2001, a odszedł 28.07.2013. Każda kolejna rocznica jest dla mnie najsmutniejszym dniem w roku, ale też dniem najmilszych wspomnień. Zapraszam do pooglądania kilku moich ulubionych zdjęć Harry'ego :)













czwartek, 7 lipca 2016

Co potrafi Heros, czyli spis komend i sztuczek

Ostatnio pisałam Wam o naszych wakacyjnych planach (KLIK!). Wśród nich jest nauka nowych sztuczek i ćwiczenie tych starszych, już opanowanych. Dziś zrobię podsumowanie tego, czego nauczył Heros się do tej pory :) Wymienię zarówno ważne i przydatne w codziennym życiu komendy, jak i sztuczki, które robimy tylko dla zabawy. Zaczynamy! :)


SIAD - siad ze stania.

WARUJ - leżenie ze stania.

STÓJ - stanięcie w miejscu.

WSTAŃ - stój z siadu lub leżenia.

PAC - szybkie leżenie z siadu.

KIC - szybki siad z leżenia.

BIEGAJ - przyzwolenie na swobodne bieganie po odpięciu smyczy :)

SPOKÓJ - zaprzestanie szczekania.

ZOSTAW - rezygnacja czy to ze znalezionych w trawie "przysmaków" czy z interakcji z innym psem lub człowiekiem.

PUŚĆ - wypuszczenie przedmiotu z pyska.

HOP - wskakiwanie na wskazaną przeze mnie ręką rzecz np. na łóżko.

ZEJDŹ - zejście na dół np. z łóżka.

RÓWNAJ - chodzenie przy lewej nodze.

NOGA - przyjęcie pozycji (stojącej) przy lewej nodze.

COFNIJ SIĘ - cofanie, przydatne np. przy wchodzeniu/wychodzeniu z domu, gdy pies się przepycha i nie ma jak otworzyć drzwi :)

WRÓĆ - powrót ze strony prawej na lewą, bez przyjmowania pozycji przy nodze, dotyczy albo mnie albo drzewa czy słupka, stosuję jak jest ryzyko zaplątania smyczy itp ;)

DO MNIE - przywołanie do mnie, najważniejsza komenda. Heros nie musi przyjmować konkretnej pozycji, ale ustawić się na odległość ręki, tak żeby mogła go w razie potrzeby przytrzymać/zapiąć na smycz. Oprócz tego mamy opanowane przywołania na dźwięk gwizdka.

CZEKAJ - krótkie czekanie w miejscu, najczęściej w pozycji siedzącej lub leżącej.

ZOSTAŃ - komenda komunikująca, że wychodzę i zostawiam Herosa na dłużej.

NA MIEJSCE - wejście do klatki.

DOBRZE - komenda komunikująca, że coś jest wykonywane dobrze, ale jeszcze nie można skończyć, czyli np. zmienić pozycji.

OK - komenda zwalniająca, przyzwolenie np. na zmianę pozycji, wyjście z klatki, podejście po nagrodę itp :)

WOLNIEJ - Herosowi coraz rzadziej zdarza się ciągnąć na smyczy, a jeśli się przydarzy to ta komenda ma za zadanie mu zakomunikować żeby zwolnił tempo ;)

PRZYNIEŚ - uproszczony aport, bez przyjmowania pozycji, po prostu przyniesienie i oddanie do ręki konkretnego przedmiotu, którym się akurat bawimy.

SZUKAJ - szukanie zabawki.

ŁAP - łapanie zabawki.

DAJ ŁAPĘ - podanie dowolnej łapy.

DAJ DRUGĄ ŁAPĘ - podanie drugiej łapy.

PIĄTKA - przybicie piątki dowolną łapą, zwykle lewą.

ZDECHŁ PIES - chyba wszyscy wiedza o co chodzi - leżenie bez ruchu na jednym boku :)

DAJ BUZIAKA - buziak w usta w wykonaniu Herosa ;)

PRZYTUL - przytulenie, czyli zarzucenie przednich nóg na moje ramiona.

KÓŁECZKO - obrót w prawo.

OBROCIK - obrót w lewo.

"TARGET" - zadanie wykonywane bez komendy, dotykanie nosem wnętrza wyciągniętej dłoni. Prawdopodobnie wprowadzę tu jeszcze komendę słowną np. "nosek" albo "dotknij" :)


To chyba tyle, mam nadzieję że niczego nie pominęłam. Tak jak już wspomniałam, planuje naukę kilku nowych sztuczek, ale nie będę zdradzać jakich :) Większości komend uczymy się przy pomocy klikera i smakołyków. Może interesują Was konkretne sposoby na naukę którejś ze sztuczek?

W dniu publikacji tego posta zaczynamy wakacje! Zapraszamy na naszego fan page'a na facebook'u (KLIK!) - na pewno będzie się tam pojawiać dużo wakacyjnych zdjęć! :)

piątek, 1 lipca 2016

Wakacyjne nowości w psiej szafie!

W przeciągu ostatnich tygodni kupiłam kilka nowych rzeczy dla mnie i dla Herosa, które dziś chciałabym Wam pokazać :) Uwielbiam psie akcesoria, ale staram się nie przesadzać z zakupami. Zebrane tu rzeczy to w większości efekt długich przemyśleń i jestem pewna, że każda z nich nam się przyda! Część z nich kupiłam okazyjnie np. na psim bazarku na facebook'u, a część jest nowa. Podam oczywiście linki do miejsc w których można te akcesoria kupić z pierwszej ręki :)


1. Pas maszera SPORT (KLIK!) i amortyzator (KLIK!) z firmy Sali.pl.
W czasie wakacji zamierzam spacerować z Herosem na smyczy z amortyzatorem, z pasem będzie to na pewno przyjemniejsze. Pas jest dosyć duży, ale za to lekki i wygodny. Wydaje się bardzo solidny, więc mam nadzieję, że posłuży długie lata. Amortyzatora chcę używać razem z długą linką lub smyczą automatyczną. Zdziwiła mnie jego wielkość, spodziewałam się czegoś mniejszego, ale absolutnie nie jest ciężki i Heros jest w stanie bez problemu go naciągnąć, więc będzie spełniał swoje zadanie. Nie ściąga w dół ani linki, ani smyczy flexi. 


2. Pierwsze z lewej - szelki ManMat GUARD we wzorze "paws", rozmiar XS. Do kupienia w sklepie PRODOG (KLIK!).
Szelki te mają dosyć szerokie paski (3 cm) i są podszyte solidną siateczką. Regulowana jest tylko tylna obręcz. Są wygodne i dobrze leżą, nie będą też moim zdaniem obcierać. Zamierzam ich używać głównie razem z pasem biodrowym lub amortyzatorem z podpiętą długą smyczą, a także na wszelkie dłuższe spacery.

3. Szelki Warsaw Dog - guard'y we wzorze Aqua Violet. (KLIK!)
To już nasze drugie szelki z Warsaw Dog, identyczny model i rozmiar jak poprzednie, odsyłam więc do ich recenzji -> KLIK! ;) 


4. Zabawka Chuckit! Floppy Tug w rozmiarze L. (Do kupienia np. TUTU lub TU.)
Heros już oszalał na jej punkcie! Nadaje się do szarpania lub aportowania, jest duża, dosyć ciężka (900g) i elastyczna - ma kształt sprężyny, naciąga się, po czy wraca do pierwotnej długości! Na razie bawiliśmy się tylko w domu, ale czuję że zabawka będzie hitem tegorocznych wakacji i zabaw w ogrodzie :)

5. Piszczący mors/hipopotam z Pepco
Bardzo się Herosowi spodobał, ale jest to raczej delikatna zabawka z którą nie można zostawiać go samego. 

6. Piłka Chuckit! Recycled Remmy w rozmiarze M. 
Zabawka głównie do aportowania, pasująca do naszej wyrzutni do piłek :) Do jej kupna przekonał mnie wesoły design i fakt, że jest ona wykonana z gumy odzyskanej drogą recyclingu. Do kupienia np. TU lub TU.


7. Kamizelka chłodząca HYPERKEWL w rozmiarze S. (KLIK!)
Na razie użyta tylko kilka razy na krótszych spacerach, ale już jestem pod wrażeniem jej działania. Pod koniec wakacji na pewno pojawi się recenzja. 


8. Nerka z psiamatka.pl (KLIK!).
Prześliczna, lekka i wygodna. Jest cieniutka, wykonana z bawełny, jednak mimo noszenia dość ciężkich rzeczy trzyma się bardzo dobrze!


Przy okazji życzymy z Herosem wszystkiego naaajlepszego z okazji Dnia Psa! A przede wszystkim - wielu miłych chwil spędzonych razem :) A jeśli chcecie sprawić swojemu psu jakiś prezent - pamiętajcie, że trwa obecnie wiele promocji!


piątek, 24 czerwca 2016

Wakacyjne plany

Pierwszy dzień kalendarzowego lata już za nami i teraz czekamy na wakacje :) Zaczną się dla nas za około 2 tygodnie, kiedy skończę zmagania z sesją egzaminacyjną. W nielicznych chwilach wolnych od nauki zaczęłam już planować wakacyjny czas. Wyjeżdżamy z Herosem na dwa miesiące do moich rodziców na wieś! :) Wiąże się to ze sporymi zmianami w rozkładzie dnia Herosa i dużym wyzwaniem będzie dla mnie zapewnienie mu odpowiedniej ilości ruchu i wrażeń :)

Wakacje 2015 :)

Obecnie Heros wychodzi na 3-5 spacerów dziennie. Wśród nich są krótkie wyjścia w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych, jak i kilkugodzinne wyprawy. Zabieram go na uczelnię, na zakupy i do znajomych, a przede wszystkim towarzyszy mi na spacerach z innymi psami. Zwykle (3-6 razy w tygodniu) spędzamy poza domem kilka godzin dziennie i pokonujemy trasę od 10 do nawet 35 km. W tym minimum 1-2 godziny dziennie Heros biega swobodnie z jednym ze swoich psich kolegów. Od czasu do czasu psi znajomi odwiedzają nas w domu i wtedy bawią się razem nawet przez kilka godzin. Jak więc widzicie Heros spędza czas bardzo aktywnie. Wakacje będą dla nas momentem odpoczynku, ale nie chciałbym aby wiązały się ze spadkiem kondycji czy z nudą, więc zaplanowałam nam kilka ciekawych zajęć :)

1. Spędzanie czasu w ogrodzie, ćwiczenia i nauka.
W lecie na pewno będziemy spędzać na dworze większość czasu. Dużo zależy oczywiście od pogody - w czasie upałów ja siedzę głównie w basenie, a Heros wyleguje się w cieniu. Na wysokie temperatury w tym roku jesteśmy dobrze przygotowani - kupiłam Herosowi kamizelkę chłodzącą. Oprócz swobodnego spędzania czasu będziemy na pewno dużo się bawić: ćwiczyć aportowanie, czy przeciągać się szarpakami. Planuję też intensywne ćwiczenia dotychczas poznanych komend i sztuczek, oraz naukę nowych (o tym będzie osobny post - czy ktoś jest zainteresowany?). Będziemy ćwiczyć też podstawowe elementy posłuszeństwa. Innym planem jest stworzenie lub kupienie kilku elementów domowego toru agility, zobaczymy co z tego wyjdzie :)

2. Domowej roboty przysmaki.
Wolny czas chciałabym wykorzystać m.in. na wypróbowanie kilku nowych przepisów na psie smakołyki. W upalne dni będę też przygotowywać lody, w tym celu nieodzowna będzie nasza zabawka kong. Przysmaki będę miały na celu zajęcie, zrelaksowanie, a także ochłodzenie Heroska ;)

3. Dogtrekking.
Żeby nie wyjść z wprawy w pokonywaniu wielu kilometrów planuję dalekie wyprawy do lasu lub na pola co najmniej raz w tygodniu. W tym celu zamierzam kupić nowy pas biodrowy, aby spacerowało nam się wygodniej. Cześć spacerów natomiast będzie odbywała się na zwykłej smyczy, lince 10-metrowej lub smyczy flexi.

4. Bieganie przy rowerze.
Pierwsze próby już za nami. Mamy odpowiedni sprzęt - szelki, smycz z amortyzatorem, pas biodrowy i specjalny pałąk montowany pod siodełkiem (tzw. "springer"). Będziemy ćwiczyć i testować jak jeździ się najwygodniej :) Największym wyzwaniem będzie nauczenie Herosa, żeby biegał spokojnie, bez szczekania i skakania na rower ;)

5. Wypady nad wodę i pływanie.
Heros tak naprawdę jeszcze nigdy nie pływał! Był już nad jeziorem, a na co dzień chodzimy na spacery nad Odrę, ale jedyne na co się skusił do tej pory to moczenie łapek ;) Mam nadzieję, że w tym roku przekonam go, że pływanie jest fajne!

Heros nad Odrą, nawet troszkę zamoczył brzuszek ;)

Jeśli uda mi się zrealizować chociaż cześć tych planów to na pewno nie będziemy się nudzić! :) W kolejnym poście pokażę Wam jakie pojawiły się u nas nowości, a zakupów było sporo. Część rzeczy jest jeszcze w drodze, musimy być dobrze przygotowani na wakacje :) Spakowanie wakacyjnej walizki na pewno będzie trudne - mam wrażenie, że dla Herosa będę musiała zabrać znacznie więcej niż dla siebie!

niedziela, 12 czerwca 2016

Psi przyjaciele

Witam! Dziś przygotowałam wyjątkowo refleksyjny post. Chyba każdy z nas docenia swoich przyjaciół, prawda? Spotkania z bliskimi osobami są dla nas bardziej wartościowe i przynoszą więcej radości niż interakcje z obcymi ludźmi. Jednorazowe kontakty z innymi najczęściej (choć nie zawsze!) nie wnoszą nic do naszego życia. Myślę, że to samo dotyczy psów. Psy też mają przyjaciół, na których reagują z wielką radością! Aktualnie pracuję jako petsitter'ka i Heros ma zapewnione regularne spacery z innymi psami, na szczęście ze wszystkimi moimi podopiecznymi bardzo się polubił! Dzięki temu ma małą grupkę swoich psich znajomych, różnych ras i w różnym wieku - od kilku miesięcy do kilku lat ;) Czasami spotyka też się ze swoim bratem Tobiaszkiem (pozdrawiamy!) - wtedy to dopiero jest radość! Oczywiście bardzo staram się, żebym to ja była najlepszym przyjacielem Herosa i żeby miał zapewnione wszystko czego potrzebuje do szczęścia... ale ciężko byłoby mi tak w 100% zastąpić psich kolegów! Zwłaszcza, że bieganie to coś co Heros lubi najbardziej i z nikim nie wyszaleje się tak jak ze swoimi kumplami. Zapraszam do oglądania zdjęć :)

Wspólny odpoczynek z Tobiaszkiem :) 

Razem, na jednej smyczy! 

Z Patykiem, zaraz będziemy biegać!

Biegniemy raaazem! :)

Tarzanie w trawie z Patykiem. 

Panienka Jessie uczy Herosa ogłady ;)

Mamy nawet takie same płaszczyki przeciwdeszczowe! (KLIK!)

Szaleństwa w Odrze z Sajgonem.

Bijemy się!